Jak ludzie średniowiecza postrzegali sny?

Lipca 24, 2020

W starożytności objaśnianie snów było na porządku dziennym.

Z usług zawodowych oniromantów korzystali zarówno władcy jak i prości ludzie. Interpretowanie snów służyło jednak nie tylko zaspokojeniu ciekawości lub rozwianiu obaw dotyczących przyszłych wydarzeń, ale miało wyraźne konotacje religijne (często interpretacją snów zajmowali się kapłani lub świątynne wyrocznie) Z tego powodu w średniowieczu stosunek do snów był ambiwalentny.
 
Lud oczywiście korzystał po cichu chętnie z usług jarmarcznych „wykładaczy snów”. Jednak kościół katolicki, kształtujący przecież elity odnosił się do snów z dużą dozą nieufności. Znany historyk średniowiecza, Jacques Le Goff w swojej książce „Historia ciała w średniowieczu” zauważa:
Tę podejrzliwość odbija średniowieczna francuszczyzna, chętnie żonglująca pokrewieństwem między „marzeniem sennym" [songe] i „kłamstwem" [mensonge].
Z jednej strony Kościół starał się zerwać z pogańskim dziedzictwem antyku. Już postanowienia synodu w Ancyrze w 314 roku surowo potępiały zwyczaj „badania snów na modłę pogańską”. W miarę chrystianizacji Europy chciano też wykorzenić dawne wierzenia Germanów, Franków, Słowian, Wikingów i Litwinów, którzy też przecież mieli własne tradycje „wróżenia ze snów”. Z drugiej strony nie dało się ignorować faktu, że w Biblii opisano liczne przypadki proroczych snów lub snów w których Bóg przemawiał do człowieka. Porodzono sobie z tym problemem dzieląc sny na dwie kategorie: zsyłane przez Boga i zsyłane przez Szatana.


Sny święte


Do tej kategorii snów prawo mieli tylko bohaterowie hagiografii, papież oraz chrześcijańscy władcy będący wszak pomazańcami bożymi i ewentualnie może mnisi. Chociaż nawet na sny współczesnych sobie mistyków średniowiecze patrzyło dość podejrzliwie.
W „Pieśni o Rolandzie” Karol Wielki ma prorocze sny w kluczowych momentach wydarzeń. Według hagiografów całe życie świętego Marcina wyznacza rytm snów – pierwszy zwiastuje mu nawrócenie, następny ma ma po podzielaniu się swoim płaszczem z biedakiem, kolejny zwiastuje mu działalność misjonarską, a ostatni – śmierć. Papieżowi Innocentemu przed spotkaniem z Franciszkiem z Asyżu śni się ubogi mnich, który podtrzymuje mury walącej się bazyliki laterańskiej. Zwykły człowiek, gdyby próbował wytłumaczyć swoje postępowanie sennymi wizjami niewątpliwie jednak w epoce średniowiecza popadłby w poważne kłopoty z tłumaczeniem się przed inkwizycją włącznie…
 

Sny diabelskie


Ogromne przerażenie u ludzi średniowiecza budziły sny o charakterze seksualnym oraz zwykłe nocne polucje. To właśnie one spowodowały powstanie legend o inkubach ( demonach przybierających postać uwodzicielskich mężczyzn, nawiedzających kobiety we śnie i uprawiających z nimi seks) i sukkubach ( demonach, które w postaci pięknych kobiet nawiedzały mężczyzn i współżyły z nimi). Za efekt działania sił nieczystych uznawano także wszelkie zjawiska, które dziś medycyna określa mianem parasomni.
Dlatego grzesznym snom starano się zapobiegać na wszelkie możliwe sposoby. Mężczyznom zalecano, aby unikali picia wina przed snem. Mnichom i klerykom zabraniano przejadania się. Powoływano się często słowa Tertuliana, wczesnochrześcijańskiego teologa, który uważał, że na sny ma wpływ pożywienie oraz pozycja ciała.
 

Sny … ludzkie?


Zdaniem Le Goffa pewien przełom w postrzeganiu snów następuje reformie gregoriańskiej i związanym z nim obniżeniem prestiżu życia monastycznego. Sny opuściły klasztorne mury i zdesakralizowały się. Jednocześnie w XIII wieku nastąpił rozwój medycyny i zinteresowanie związkiem ducha z cielesnością. Hildegarda z Bingen, mniszka-wizjonerka i zarazem lekarka, w swej rozprawie pod tytułem Causae et curae [Przyczyny i sposoby leczenia] podkreśla, że marzenie senne to normalny atrybut zdrowego człowieka. Nowy sposób podejścia snów nawiązuje ściśle średniowiecznej teorii „humorów” czyli wpływu na zdrowie i temperament czterech płynów, które wypełniają ciało: krwi, żółci, flegmy i czarnej żółci.W celu obrony przed „diabelskimi widziadłami" Hildegarda radzi ciało pacjenta „opasać na krzyż skórą łosia i skórą sarny, wypowiadając przy tym egzorcyzmy, które odpędzą demony i wzmocnią obronę człowieka. Można powiedzieć, że już wtedy zostały stworzone podwaliny pod późniejsze teorie łączące marzenie senne z psychofizjologią i psychopatologią. Le Goff zauważa: „Nawet sny z pozoru zwodnicze wiele powiedzą człowiekowi o jego przyszłym stanie" - taką tezę wysunie Pascal Rzymianin w swym Livre du trésor caché, zaświadczającym o nowym kierunku przyjętym przez chrześcijaństwo w kwestii wykładania snów.
 

Akceptacja snów – literatura oniryczna


Dowodem na to, że ludzie średniowiecza ostatecznie zaakceptowali marzenia senne jest także „Powieść o Róży” [Le Roman de la rost], autorstwa Wilhelma z Lorris i Jana z Meun. Ten średniowieczny bestseller jest bez wątpienia powieścią oniryczną. W poemacie napisanym około 1235 roku znajdziemy jednak elementy, których próżno szukać w literaturze antyku – np. ostrzeżenia przed oderwaniem się duszy od ciała.

Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

ZAMKNIJ