Jak sypiali ludzie w dawnych czasach? Snem dwufazowym !

Lipca 22, 2020

Wydawać by się mogło, że w czasach, gdy jedynym źródłem światła po zapadnięciu zmroku była pochodnia lub świeca większość ludzi (może poza zepsutą arystokracją marnującą pieniądze na wosk) „chodziła spać z kurami” i wstawała o pierwszym brzasku, aby maksymalnie wykorzystać światło dzienne. Nic bardziej mylnego. Słyszeliście kiedyś o podkurku? To tradycyjny posiłek jedzony „przed pianiem kura” i nie była to wcale przekąska dla cierpiących na bezsenność i kompulsywne podjadanie w nocy.



Amerykański historyk Roger Ekirch w swojej książce "At day's close: Night in times past" przytacza liczne dowody na to, że w dawnych czasach sen dzielił się na dwa etapy oddzielone od siebie czasem nocnej aktywności. Jednym z takich dowodów jest pierwotny tekst reguły zakonu świętego Benedykta. Według niej jutrznię, czyli dzisiejszą „poranną modlitwę” mnisi mieli obowiązek odmawiać o drugiej w nocy. Kolejnym dowodem jest także Odyseja Homera, gdzie jest mowa o „pierwszym śnie” i „drugim śnie” (Niuans ten został niestety zagubiony w polskich przekładach). Także w słynnej książce "Montaillou. Wioska heretyków" Emmanuela Le Roy Ladurie jako miary czasu padają takie sformułowania jak „godzina pierwszego snu” oraz „godzina połowy pierwszego snu” i zadziwiające jest, że twórca mikrohistorii nie zdecydował się zbadać głębiej tego tematu. Francuski lekarz Laurent Joubert (1529-1581) uważał, że czas między pierwszym a drugim snem jest najlepszy, aby spłodzić potomka. Stulecie później lekarze zalecali, aby w czasie „pierwszego snu” spać na prawym boku, a w czasie „drugiego snu” – na lewym.

 

Jak w praktyce wyglądał sen dwufazowy?


„Pierwszy sen” trwał - w zależności od pory roku - od 20.00 do północy lub od 22.00 do 2.00 w nocy, a po nim następowało od jednej do nawet dwóch godzin przerwy. Ludzie w tym czasie dorzucali do ognia, modlili się, studiowali, uprawiali seks. Spożywali wspomniany podkurek i…. wracali do łóżek. Wszystko wskazuje na to, że wcale nie wstawali „razem ze słońcem”. W pochodzących z XIV wieku „Opowieściach Kanterberyjskich” Chaucera podekscytowana Kanasa musi wyciągać swoje służące z łóżek, kiedy słońce znajduje się „w znaku Barana” czyli na czwartym stopniu nad horyzontem!

A po śnie pierwszym dość miała spoczynku. Tak się cieszyła wielce z upominków, Z pierścienia oraz dziwnego zwierciadła, Że rumieniła się, to znowu bladła. Zasnąwszy potem, jeszcze ze wspomnieniem Tego zwierciadła, miała w śnie widzenie. Ledwie więc słońce zabłysło na niebie, Już ochmistrzynię wezwała do siebie I że wstać pragnie, damie oznajmiła. Jej ochmistrzyni, rozsądna i miła, Starsza niewiasta, zaraz młódkę pyta: –,, Pani, gdzie się tak śpieszysz? Ledwie świta I we śnie jeszcze cały dom spoczywa”. –,, Już się wyspałam – dziewczę się odzywa – Wstać i na spacer pójść bardzo bym chciała”. Więc ochmistrzyni niewiasty zwołała; Dwanaście bodaj zerwało się z łoża, A z nimi wstała i Kanasa hoża, Taka promienna i taka rumiana, Jak młode słońce, gdy w znaku Barana Na czwarty stopień zaledwie się wspina. Nie wyżej stało bowiem, gdy dziewczyna Ochoczo stawia pierwszy krok na dworze.

Dlaczego właściwie ludzie budzili się w środku nocy, a potem marnowali cenne godziny światła słonecznego? Autor „At Day’s Close” sugeruje, że jedną z przyczyn był strach przed upiorami (północ to godzina duchów!) i czarownicami, które miały grasować w mroku nocy, rzucając uroki. (W czasach najdawniejszych mogło być to także spowodowane lękiem przed atakiem drapieżnika, gdyby ogień zgasł). Na pewno ludziom robiło też się zimno i niewygodnie - urządzenie miejsca do spaniai samo łóżko pozostawiało wiele do życzenia.
 

Sen dwufazowy jest jednak naturalny dla człowieka?


A może jednak sen dwufazowy wcale nie był wyłącznie efektem nieustannego zagrożenia, które w dawnych czasach czaiło się w ciemnościach nocy? Świadczy o tym eksperyment przeprowadzony w 1990 roku przez psychiatrę Thomasa Wehra. Poprosił on grupę ochotników, by przez miesiąc żyli w rytmie dobowym ustalonym przez Słońce, bez dostępu do jakichkolwiek sztucznych źródeł światła. Badani mieli dostęp do światła przez 10 godzin, po czym na 14 kolejnych zapadała kompletna ciemność. Po etapie adaptacji do nowych warunków wszyscy uczestnicy eksperymentu zaczęli się zachowywać w podobny sposób: zasypiali, gdy się ściemniało, spali przez cztery godziny, potem na jakiś czas się budzili i znów zapadali w sen.
 

Jeśli sen dwufazowy jest naturalny, to być może jego potrzeba, że może on być jedną z przyczyn masowego dziś problemu z wybudzaniem się w środku nocy, z którą zmaga się ponoć co trzeci dorosły Amerykanin


 

Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

ZAMKNIJ